STRONA  GŁÓWNA GALERIA  ZDJĘĆ NAPISZ  DO NAS MAPA  DOJAZDU
PARAFIA   ŚWIĘTEJ   RODZINY   w   PUŁAWACH

Aktualności

- Ogłoszenia

- Intencje mszalne

- Zapowiedzi

- Informacje dla bierzmowanych

- Informacje dla dzieci komunijnych

Życie parafii

- Wydarzenia

- Teren Parafii

- Msze św.

- Nabożeństwa

- Kancelaria

- Sprawowanie sakramentów

- Do chorego

- Pogrzeb katolicki

- Dla młodych i o młodych

- Rekolekcje, kazania

- Śpiewy

- Inne MP3

- Pielgrzymki

- Artykuły

- Rok Wiary w rodzinach

Wspólnoty

- Duszpasterze

- Rada Duszpasterska

- Poradnia rodzinna

- Kółka Różańcowe

- Legion Maryi

- Chór parafialny

- Koło Przyjaciół Radia Maryja

Stowarzyszenie Rodzina

Dzień Papieski

Akcja Katolicka

Zespół Iuvenes Domino

Pielgrzymki rowerowe

Historia

Linki

- Szkoła Formacji Duchowej

- Pismo Święte

- Katechizm Kościoła

- Kodeks Prawa Kanonicznego

- Sobór Watykański

- JPII - złote myśli

- Twitter Ks. Abp Stanisława Budzika



„Pięknie żyć, aby pięknie umierać”
- rekolekcje wielkopostne w naszej parafii
31 marca - 3 kwietnia 2011 r.

            „Pięknie żyć, aby pięknie umierać” – to hasło przewodnie tegorocznych rekolekcji wielkanocnych towarzyszyło zarówno rozważaniom Ojca Piotra Koźlaka, jak i przemyśleniom parafian, z ciekawością zerkających na ogromne plakaty z fragmentami przemówień błogosławionego Jana Pawła II. Każdego dnia goszczący w progach naszej świątyni rekolekcjonista nawiązywał do innego, wybranego aspektu nauczania wielkiego papieża. Kolejny raz dostaliśmy szansę przemyślenia wszystkiego na nowo, nauczenia się, jak odradzać się codziennie z pomocą łaski Zbawiciela; szansę porzucenia zajęć i spraw bezsensownych, a skierowania uwagi i wzmożenia wysiłków w stronę prawdziwych radości i prawdziwych problemów. Wraz z przedwiośniem, z pierwszymi pączkami na gałązkach forsycji i z pierwszym szaleństwem ciepłego wiatru Bóg podarował nam czas na wyciszenie, oderwanie się od obowiązków, na zapomnienie o rzeczach błahych i zdarzeniach nie mających wpływu na ostateczność; przywiódł do nas ludzi – w osobach księży głoszących naukę i wysłuchujących spowiedzi oraz w sąsiadach z ławki – którzy każdego dnia, świadomie lub nie, coś do nas mówili, coś nam od Niego przekazywali, a Bóg siał w nas maleńkie ziarenka niepozornych zwyczajnych słów, którym nakazał w nas wzrastać i, na ile na to pozwolimy, wydawać w nas owoce.

            Tym, którzy przyszli, nie trzeba tłumaczyć, czym są dobre życie i dobre odejście. Ci wiedzą, po co warto było przez kilka popołudni lub poranków w tygodniu zrezygnować z oglądania powtórki teleturnieju, ze snucia się między półkami w markecie czy z uczestnictwa w dodatkowych lekcjach squasha… Tych, którzy nie dotarli i przegapili okazję „zresetowania” swojego sposobu pojmowania życia w atmosferze skupienia i w aurze mądrości roztoczonej nad zamyślonymi głowami wiernych, pozostaje gorąco zachęcić do wysłuchania rozważań zamieszczonych na stronie parafii i do rozpoczęcia samodzielnego wiosennego „przetrzepania” sumień i uporządkowania hierarchii wartości w oczekiwaniu na Zmartwychwstałego Chrystusa.

            Niech te ostatnie dni przed świętowaniem zwycięstwa Pana nad smutkiem, śmiercią i ludzką bezsilnością obfitują w łaski potrzebne do mądrego rozeznawania woli Bożej w codziennych zdarzeniach, w płynącą wprost z Nieba i silnie odczuwaną przez każdego z nas moc w pokonywaniu słabości, w generalnych porządkach duszy i w niesieniu pokoju w rodzinach i w świecie. Tego z serca życzę w imieniu swoim i Najbliższych.

Justyna Szychowska

Kto chce wyrazić swoje zdanie na temat tekstu lub wydarzenia,
coś zasugerować,
podzielić się wrażeniami lub zwyczajnie "podyskutować" z autorem
- może napisać na adres:
justyna.szychowska(wstaw małpę)wp.pl

Zdjęcia dostępne są w galerii zdjęć... więcej


Rekolekcje Adwentowe A.D. 2011

       "Wiara jest latarką w drodze (...) ale nie oświeca wszystkiego (...) oświeci tylko trzy pierwsze kroki, a potem kolejne trzy, i tak dalej. Gdy dotrzemy do domu, latarka jest już niepotrzebna, bo w Domu jest Światłość."
       (O. Piotr Stasiński)


       Czy miłość jest nudna, a śmierć jest radosna? Czy w piekle smaży się kiełbaski, a w niebie - biega w białych sukienkach? Czy księża powinni być wysłani na Księżyc? Niebanalnych odpowiedzi na te i inne pytania udzielił nam podczas tegorocznych adwentowych rekolekcji ksiądz Piotr Stasiński.
       Nie od dziś wtłacza się nam do głów i serc, że okres przedświąteczny to nie tylko generalne porządki w domach, pisanie listów do Mikołaja czy Gwiazdora albo polowanie na promocje; to także, a nawet przede wszystkim porządkowanie własnego życia duchowego, wyciszenie myśli, zatrzymanie się w pędzie za codziennymi sprawami i ofiarowanie sobie szansy na większą dojrzałość, szansy na pełne radosnego podniecenia oczekiwanie.
       Rekolekcje zgromadziły w świątyni nas wszystkich - zmęczonych pracą i szkołą, obowiązkami rodzinnymi, patrzeniem na kalendarz zbyt szybko gubiący kolejne kartki - i były okazją do uświadomienia sobie, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Miejmy też nadzieję, że dni te zmotywowały wielu do zamknięcia oczu na zbędne wystawowe świecidełka, biało-czerwonego krasnala z workiem cukierków, na zabobony i kłamstwo, a otwarcia ich na Prawdę i Światło. W skupieniu wokół ołtarza lub w rozproszeniu myśli sprawami dnia powszedniego, zaabsorbowani czekającymi nas zajęciami lub przymykający powieki po pracowitym dniu - słuchaliśmy, każdy po swojemu i najszczerzej, jak mu było dane, o pracy nad sobą, o uzdrowieniu przez wiarę, o trudnościach w świadczeniu o niej, o stale dokonywanym wyborze między "wierzyć" a "wiedzieć", o grobie, który nie jest finałem... Znów, jak co roku, rósł w nas zapał do odrzucania życiowych "śmieci", spraw i rzeczy niewartych zachodu i wysiłku, a pozostawienia w sobie tęsknoty za dobrem i pięknem, za Bogiem. "Jeżeli człowiek nie będzie wierzył w prawdziwego Boga, to wszystko może być jego bogiem." - tłumaczył ojciec Piotr.
       Każdy wyniósł z rekolekcyjnych spotkań to, czego najbardziej potrzebował, sam nie zawsze o tym wiedząc. Padło wiele słów bliskich sercom i zaistniało wiele momentów, gdy Ewangelia dodawała sił w pokonywaniu przepaści między sobą a Bogiem. Życzmy sobie, żeby te słowa i te chwile wrosły w nas mocno i zaowocowały błogosławionym świętowaniem Narodzenia Pańskiego oraz wewnętrznym spokojem przez cały nadchodzący rok. I resztę życia.

       Justyna Szychowska


Kto chce wyrazić swoje zdanie na temat tekstu lub wydarzenia,
coś zasugerować,
podzielić się wrażeniami lub zwyczajnie "podyskutować" z autorem
- może napisać na adres:
justyna.szychowska(wstaw małpę)wp.pl

Zdjęcia dostępne są w galerii zdjęć... więcej
"Fioletowy Czas Łaski"
- rekolekcje wielkopostne w naszej parafii
31 marca - 3 kwietnia 2011 r.

...I wychodzi naprzeciw
Serce Ojca zbolałe:
- Wreszcie, synu, wróciłeś,
Tak czekałem!

Ref. Wróć, synu, wróć z daleka,
Wróć, synu, wróć, Ojciec czeka.
Wróć, jeszcze czas, nie zwlekaj,
Jak długo jeszcze każesz czekać?
* * *
  1. Co zrobić, żeby nie jeść z tego samego koryta, co świnie?
  2. Dlaczego ojciec się cieszył, zamiast dać klapsa niegrzecznemu dziecku?
  3. Czym różni się opętanie od zniewolenia?
  4. Dlaczego Agnieszka lewitowała nad dywanikiem?
  5. Kto chciał udusić dziewczynkę związanymi rękawami skafandra?
  6. Jak kamufluje się terrorysta, a jak nęci uwodziciel?
  7. Co ma wspólnego anioł z pistoletem?
  8. Po co gimnazjalistom kredki?
  9. Czy ksiądz boi się spowiedzi?
       ...na te i inne pytania można znaleźć odpowiedź podczas tegorocznych rekolekcji: dla młodzieży gimnazjalnej, organizowane w szkole w godzinach przedpołudniowych, i w kościelnej ławce, podczas rozważań dla wszystkich wiernych z naszej parafii.
       Dzięki inicjatywie Civitas Christiana młodzież miała niepowtarzalną okazję wysłuchania opowieści księdza Jana Pęzioła, egzorcysty z Wąwolnicy, oraz księdza Grzegorza Kossakowskiego ze zgromadzenia michalitów (to tylko część programu rekolekcyjnego, którą mogłam obserwować osobiście). Pierwszy mówił o demonach, zniewoleniu, opętaniu i wszelkich związanych z tym niebezpieczeństwach, drugi zaś o posłannictwie aniołów i życiu pełnym przygód rodem z filmu "Braveheart - waleczne serce", o walkach z aniołem przy boku. Trochę magii nie zaszkodzi, gdy chcemy zdać bardzo ważny egzamin. Wizyta u wróżki to przecież tylko forma terapii, a w horoskopy i tarota przecież nie wierzymy, spluwając ukradkiem przez lewe ramię... Dziecko niesione do Chrztu Świętego koniecznie powinno mieć przywiązaną czerwoną tasiemkę od "złych oczu", a dziewczyna idąca do ślubu - coś nowego, coś starego, coś niebieskiego i coś pożyczonego. Bo inaczej klops. Któż z nas nie potrafiłby dopisać do tych "mądrości" jeszcze paru swoich prywatnych recept na szczęście? Krzyże zrywane ze ścian z siłą, której nie potrafią okiełznać dwaj rośli mężczyźni; lewitowanie podczas modlitwy o uwolnienie; groźniejszy od spojrzenia wściekłego psa wzrok utkwiony w kapłanie, który wypędza złego ducha; opętanie przez Internet; pierścień atlantów wypalający na palcu ślad jak po rozgrzanym żelazie... Przygody Harry'ego Pottera? Nieocenzurowane i okrutne baśnie braci Grimm? "Czysta krew" i "Zmierzch" żywcem wyjęte ze szklanego ekranu? Nic z tych rzeczy, choć brzmi to niewiarygodnie i jakoś tak... odlegle od nas. A jednak to konsekwencje naszych świadomych wyborów, to - życie.
       Głoszący nauki rekolekcyjne ksiądz dr Wojciech Iwanicki pierwszego dnia prowadził nas przez rozważania orbitujące wokół marnotrawnych synów, przebaczeń wbrew rozsądkowi, nieskończonych powrotów i niepojętej Bożej Miłości, która - nie narzucając się nigdy - zawsze cierpliwie czeka. Wiara w miłość, w zwycięstwo dobra nigdy nie może się skończyć, jeśli jest prawdziwą wiarą.
       Nazajutrz nasze spotkanie z rekolekcjonistą, sobą nawzajem i własnymi sumieniami rozpoczęliśmy wezwaniem Ducha Świętego; jasność umysłu, realistyczna ocena sytuacji, dobre podszepty w chwilach niepewności i ogromna siła pokonująca wstyd i lęk - czyż nie to właśnie zawdzięcza się Jemu podczas przygotowań do Sakramentu Spowiedzi i nie tylko? Słuchaliśmy o warunkach dobrej spowiedzi, obawach wiernych wobec kapłanów w konfesjonale i o strachu kapłanów przed wiernymi (a jakże!), o wielkiej odpowiedzialności spowiednika i spowiadającego się... Kapłan nie tylko do nas mówił, ale także pięknie, dojmująco i tak, że dreszcz przechodził po plecach - zaśpiewał i zagrał na gitarze, muzyką i poezją docierając nawet do najgłębszych zakamarków serca. Wszak "dobrze jest dziękować Ci, Panie, i śpiewać psalm Twojemu Imieniu; i opowiadać rano Twoje miłosierdzie, a w nocy wierność Twoją przy dziesięciostrunnej harfie, i lutni, i dźwięcznej cytrze..." - jak głosiła obecna na spotkaniach wieczornych schola młodzieżowa.
       Potrafisz zaprzyjaźnić się z "matką głupców"? Możesz pozwolić sobie na - z punktu widzenia doczesności - pewną naiwność i upartą ufność wbrew wszystkiemu, co racjonalnie przemawia za wyborem zupełnie innych wartości, za "ustawieniem się", wygodą, dostatkiem, zapewnieniem sobie stabilizacji? Jesteś w stanie bez fałszywego wstydu, bez hipokryzji i bez choćby zakłopotania przyznać, że chcesz być świętym / świętą - i że masz na to naprawdę spore szanse, i że o tym doskonale wiesz? Potrafisz zaprzyjaźnić się... z nadzieją?
       Adwentowe pochylenie nad Słowem zwieńczyły rozważania na temat miłości, która w formie samych słów, niezależnych od woli uczuć i pustych deklaracji nigdy nie będzie tą, o jakiej mówił Jezus. Ma być czynem, działaniem, konkretną decyzją i realizowaniem jej. Pożegnalna eucharystia z udziałem młodzieży gimnazjalnej miała nawet w sobie coś z ducha dawnych chrześcijańskich uczt, z klimatu radości z Obecności Zbawiciela - oprócz starannie przygotowanej oprawy muzyczno - estetycznej, widzieliśmy taniec. Taniec, śpiew, radość - jak niegdyś czynił Dawid dla Boga.
       Dla kogo koniec mszy świętej nie oznacza automatycznie anulowania obowiązku kochania Boga "ze wszystkich sił swoich", a "bliźniego swego jak siebie samego", dla kogo wyjście ze świątyni nie jest równoznaczne z przyzwoleniem na zaniki pamięci co do zadań wynikających z chrześcijaństwa, ten wygrał dla siebie miniony czas rekolekcji, wygrał siebie.
* * *
       Czas rekolekcji każdy z nas przeżywa na swój sposób, ale dla każdego z nas jest to - powinien być - czas szczególnego zamyślenia, "czas zatrzymania czasu", odłożenia w kąt szkolnych podręczników, zostawienia w pracy myśli o niedokończonych rozliczeniach, przymknięcia oczu na stos naczyń proszących się o umycie - i "zresetowanie się".
       Chwil z Pismem Świętym, chwil z rodziną i przyjacielem, chwil we wspólnocie parafialnej, z sąsiadem obok, jak my wpatrzonym w nadchodzącą Paschę, zasłuchanym i w natłoku codziennych spraw na nowo odnajdującym siebie - tego życzę sobie i Wam Wszystkim.

Justyna Szychowska
Zdjęcia z rekolekcji dostępne są w galerii.
Rekolekcje Adwentowe A.D. 2010

    Tegoroczne rekolekcje adwentowe w naszej parafii, które odbywały się od 5 do 8 grudnia 2010 r., po raz pierwszy prowadziły zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego w Myśliborzu. Siostry, cztery zakonnice, przebyły trasę ok. 500 km, bo tak daleko od Puław leży ta miejscowość, aby nauczać o miłości Boga do każdego z nas.
    Pierwszy dzień rekolekcji, niedziela, to dzień, kiedy siostra Teresa w niekonwencjonalny sposób porównała człowieka do pustego słoika. Każdy z nas jest jak pusty słoik, który może być napełniony przez Bożą Miłość. Wystarczy tylko "odkręcić przykrywkę", otworzyć się na Boga i przyjąć to, co On chce wlać w nasze wnętrze. Pan Bóg tak bardzo kocha człowieka, że chce napełniać go swoją miłością nawet wtedy, gdy ten odwraca się od Niego. Tylko, że wtedy ta miłość nie wpływa do serca, ale wylewa się obok, tak jak wylewała się woda do miski, bo słoik był odwrócony do góry dnem. Każdego z nas dotykają problemy małe i duże, przeżywamy różne stresy, rozterki, życie każdego z nas czasami boleśnie doświadcza. Często wtedy rozsypujemy się, rozbijamy, bo nie potrafimy sobie sami poradzić. Tak jak słoik, który rozbiła w czasie nauk siostra Teresa, rozsypał się na małe kawałeczki. Nikt nie był w stanie pozbierać, posklejać tego szkła. Tylko Pan Bóg to potrafi, tylko on może poskładać człowieka, posklejać na nowo.
    Drugi dzień, poniedziałek, to zachęta do czytania Pisma Świętego, do sięgania po Słowo Boże, bo ono daje odpowiedzi na wszystkie ludzkie wątpliwości. Pan Bóg odpowiada konkretnie, nie "owija w bawełnę", ani nie "wodzi po manowcach". Każdy, kto uczestniczył w rekolekcjach tego dnia mógł sam się o tym przekonać, gdyż siostry przygotowały karteczki z fragmentami Pisma Świętego. Wierni wyciągali je z koszyczka, a ci, którzy byli chętni i bardziej odważni mogli podzielić się otrzymanym słowem. Może wielu z nas w tym momencie otrzymało Bożą odpowiedź na swoje problemy i wątpliwości. Siostra Teresa wspomniała także o tym, jak ważne jest przebaczenie. Zwłaszcza teraz, kiedy zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, i kiedy już niedługo usiądziemy przy wigilijnym stole. Warto zaprosić Boga do naszych relacji międzyludzkich, poprosić o pomoc w wybaczeniu krzywd i tych, których sami doświadczyliśmy i tych, które sami wyrządziliśmy.
    Wtorek to kolejny dzień rekolekcji, ale dzień szczególny, bo to spowiedź, czas pojednania z Bogiem. Tym razem, aby lepiej zobrazować słowa siostra Teresa wykorzystała do nauk kartonowe pudła. One symbolizowały to, co często w życiu zasłania nam Jezusa: rodzina, praca, przyjaciele, uroda, internet, zdrowie, pieniądze. Nie znaczy to, że są to sprawy nieważne, nieistotne. Wręcz przeciwnie, są bardzo ważne, tylko trzeba pamiętać, że na pierwszym, najważniejszym miejscu w życiu chrześcijanina jest Pan Bóg. Jeśli Jezusa ustawimy w centrum naszego życia, to wszystko inne będzie odpowiednio poukładane, posegregowane, zachowane zostaną odpowiednie proporcje. I nic nie rozrzuci tych ważnych spraw, nie rozsypią się one jak papierowe pudła, które z hukiem spadły poustawiane jedno na drugim przed obrazem Jezusa Miłosiernego.
    Ostatni dzień, to nie tylko nauka siostry Teresy, to także nasz żal i smutek, że trzeba będzie się rozstać. Tego dnia siostra opowiadała o Mojżeszu i Maryi. Mojżesz, człowiek grzeszny, nawet zabójca, został wybrany, aby wyprowadził lud z niewoli egipskiej. Pan Bóg często do swoich dzieł wybiera ludzi słabych, grzesznych, ułomnych. Przez tych ludzi pokazuje swoją siłę i moc, bo On jest wszechmocny. Maryja to postać wydawałoby się wszystkim dobrze znana, Jej życiorys znają nawet małe dzieci. Tylko że siostra Teresa poruszyła trochę inną stronę życia Maryi. W czasach, w których żyła, była zwyczajną, młodą dziewczyną. Miała narzeczonego, Józefa, z którym planowała ślub. Ileż musiała pokonać przeciwności, gdy okazało się, że poczęła z Ducha Świętego dziecko. Bo dla współczesnych jej ludzi była panną dzieckiem. A potem jeszcze narodzenie Jezusa w stajni. To nie była piękna, pachnąca, czysta stajenka, to była stara stajnia ze zwierzętami, gdzie było zimno, był bród i smród. Jakże musiało być Jej trudno i ciężko, ale Jej wiara była niezachwiana. Maryja nie ulękła się, nie powiedziała Bogu "nie". Od Niej możemy uczyć się, jak pełnić wolę Bożą.
    Na zakończenie rekolekcji siostra Teresa skłoniła wiernych do osobistych refleksji. Przedstawiona pantomima uświadomiła, że można uczestniczyć w rekolekcjach, można uśmiechać się do Pana Jezusa, pozdrawiać Go z radością i .... wrócić samotnie do domu, do swojego życia. Można też inaczej, można po prostu zaprosić Pana Jezusa do siebie, do swoich "czterech ścian", do swojej rodziny, do swoich problemów i do swoich radości. Pan Jezus na to czeka i jest gotowy pójść z każdym z nas.
    Siostra Teresa na długo pozostanie w naszych sercach, bo wzbudziła sympatię nie tylko pięknie głoszonym słowem, ale także swoją osobowością i osobistym przykładem. Pozostałe Siostry także długo będziemy pamiętać, a zwłaszcza ich piękny śpiew i talenty aktorskie w prezentowanych scenkach dramowych. Wszystkie wykorzystane rekwizyty pobudzały naszą wyobraźnię i pomagały zrozumieć przesłanie duchowe płynące z głoszonych nauk. Siostry podczas przygotowywania rekolekcji miały dużo pracy, krzątaniny, bieganiny, ale znajdowały czas dla ludzi, którzy do nich przychodzili i dzielili się swoim doświadczeniem, opowiadali swoje historie życiowe, prosili o radę. Siostrom trudno było wszystkich z uwagą wysłuchać, bo pracy było dużo, ale dzięki temu same także doświadczyły "osobistych rekolekcji". W podziękowaniu za serce, za słowo, za serdeczność jedna pani, parafianka Świętej Rodziny, napisała wiersz pt. "Ponad wszystko".
    Wszyscy serdecznie siostrom dziękujemy i życzymy wiele sił do głoszenia tak pięknych, trafiających prosto do serca rekolekcji.

Anna

Zdjęcia dostępne są w galerii zdjęć... więcej

Triduum Paschalne A. D. 2010

Triduum Paschalne to najważniejsze wydarzenie w kalendarzu liturgicznym Kościoła katolickiego. Rozpoczyna bowiem celebrację Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Pana Jezusa. Podczas tegorocznego Triduum gościliśmy w naszej parafii Księdza Ryszarda Winiarskiego,  kapelana "Hospicjum" przy Lubelskim Towarzystwie Przyjaciół Chorych. Ksiądz Winiarski jest również kapelanem Szpitala Miejskiego w Puławach oraz duszpasterzem środowisk twórczych i pracowników nauki okręgu puławskiego.

Wielki Czwartek(zdjęcia)

Liturgia Wielkiego Czwartku przypomina Ostatnią Wieczerzę, ustanowienie Eucharystii, modlitwę w Ogrójcu, aresztowanie Pana Jezusa oraz Jego przesłuchanie przed Sanhedrynem.

Słuchając ewangelicznego opisu tamtych wydarzeń, możemy odnieść wrażenie, że Ostatnia Wieczerza była czymś w rodzaju sielankowej kolacji, spotkaniem ludzi, którzy spędzili ze sobą ostatnie trzy lata, ludzi którzy znali się bardzo dobrze i darzyli wielką sympatią i zaufaniem. Przede wszystkim jednak postrzegamy Ostatnią Wieczerzę jako spotkanie świętych, a więc ludzi bez wad, postaci pomnikowych, które dziś widzimy na obrazach.

Ksiądz Winiarski przypomina jednak, że jest to wrażenie bardzo mylne. Ostatnia Wieczerza nie była sielankowym spotkaniem bliskich sobie osób. Była spotkaniem pełnym napięcia, dramaturgii, niezrozumienia gestów Chrystusa, spotkaniem przepełnionym sporami i zdradą.

Judasz przybywa ze zdradą w sercu. Nie czeka nawet do końca wieczerzy, ale wychodzi, żeby zdradzić samego Boga. Apostołowie najpierw spierają się o miejsce przy stole, a potem Piotr buntuje się, kiedy Chrystus chce mu umyć nogi. Buntuje się, ponieważ gest umycia nóg był gestem zarezerwowanym dla niewolników, dla służących, dla dzieci i dla kobiet. Nie rozumie symboliki tego gestu. Broni się i choć ostatecznie z wielkimi oporami zgadza się na umycie nóg, to nadal nie rozumie, co Chrystus chce przez ten gest powiedzieć. „Jezus umywając Apostołom nogi wchodzi w służbę niewolnika i wychowuje ich do posługi, żeby nie wyszli z wieczernika z mniemaniem, że są lepsi. Chce, żeby wyszli z wieczernika z doświadczeniem pokory”.

Atmosferę wieczernika – przypomina ksiądz Winiarski – doskonale symbolizuje legenda dotycząca powstania obrazu Ostatnia Wieczerza Leonarda da Vinci. Artysta malując Ostatnią wieczerzę, zastanawiał się jak pokazać dramaturgię tamtego spotkania, jak ukazać napięcie tamtej nocy? W końcu zdecydował się na monet, kiedy Chrystus do swoich apostołów mówi «Jeden z was mnie zdradzi». Dramaturgię tamtego spotkania ukazał w gestach rąk. Jest taki gest, jakby człowiek zastrzegał się, jakby mówił, to nie ja, to mnie nie dotyczy, to ktoś inny. Jest taki gest rąk, jakby ktoś pytał, ciekawe o kim mówi? Jest gest dłoni zaciskających się w pięści, tak jakby narastał w człowieku jakiś gniew. Jest też ręka która trzyma nóż, gotowa bronić. To ręka Piotra, który kilka godzin później zaparł się swojego Mistrza. Ale kiedy policzy się ręce uczestników wieczerzy  - mówi ksiądz Winiarski - okazuje się, że dwojga rąk nie ma. „Niektórzy mówią, że to są ręce Judasza. Tych rąk już nie ma przy stole, one są już gdzie indziej. One nie należą już do wspólnoty stołu”.

Kiedy Da Vinci malował postać Judasza, miał problem z modelem, ponieważ nikt nie chciał być modelem Judasza. Nikt nie chciał być utożsamiony ze zdradą, ponieważ „jest w nas takie coś, co pozwala nam sadzić, że zdrada może przyjść pod każdym imieniem ale nie pod naszym”.

Wielki Czwartek to nie tylko Ostatnia Wieczerza i umycie nóg, ale przede wszystkim ustanowienie Eucharystii. Dlatego ksiądz kapelan przypomniał, że Msza Święta nie jest czymś zupełnie nowym, powstałym dopiero w Wieczerniku, ale swoimi korzeniami sięga czasów Starego Testamentu, jest kontynuacją i ostatecznym wypełnieniem obietnicy Boga.

Izraelici wierzą, że w historii biblijnej były cztery Paschy. Samo słowo Pascha (hebr. Pesach) oznacza przejście, przejście z niewoli do wolności, ze strachu do poczucia bezpieczeństwa. „Pierwsza Pascha polegała na przeganiania owiec z pastwisk ubogich na bogate, ale przyszedł moment, że Bóg poprowadził naród, wspólnotę ludzi. Już nie bydło, ale wspólnotę ludzi.”

Drugą Paschą było wyjście z niewoli egipskiej całego narodu żydowskiego. Na pamiątkę tamtego wydarzenia, Izraelici celebrowali Ucztę Paschalną. Chrystus podczas Ostatniej Wieczerzy również sprawuje z uczniami Ucztę Paschalną, ale nadaje jej nowy sens, sens ostateczny. Chce przez to powiedzieć, „(…) że już nie chodzi o Izraela, ale o każdego człowieka, że już nie chodzi o dom niewoli, ale o niewolę sumienia, że nie chodzi o pastwiska, ale chodzi o pełnię życia, o życie i zmartwychwstanie”. I znakiem Jego obecności tu na ziemi ma być właśnie Eucharystia.

Wielki Czwartek to także dzień ustanowienia sakramentu kapłaństwa. Dlatego swoje rozważania wielkoczwartkowe ksiądz Winiarski zakończył swoistym rachunkiem sumienia kapłanów. Przypomniał, że w życiu księdza jest wiele trudnych rzeczy. Ale najtrudniejsza dla księdza jest świadomość własnej niedoskonałości, świadomość, że nie dorasta do daru, którym Bóg go obdarzył. Świadomość „(…) dystansu pomiędzy tym jaki ma być, a jaki jest, i że ciągle nie dorasta do misji która została mu powierzona, że cały jest za mały, że dotyka rzeczy świętych jako grzesznik”.

Jako przykład tego dystansu pomiędzy tym, jaki kapłan powinien być, a jaki jest, kaznodzieja przytoczył książkę Moc i chwała Grahama Greene’a. Akcja powieści rozgrywa się w Meksyku podczas wielkich prześladowań Kościoła i kapłanów, a bohaterem jest ksiądz, który jest alkoholikiem. Ten ksiądz nosi w sobie dwa niezatarte znamiona, kapłaństwa i swojego nałogu. Każdy dzień jest jego osobistą walką z sobą samym, ze swoją słabością. Jest świadomy swojego kapłaństwa i swojego nałogu. Ale w tych trudnych czasach, kiedy inni księża uciekają przed prześladowaniami, kiedy idą na kompromis z władzami, on pozostaje w swojej parafii i nie idzie na żadne kompromisy. Wielu innych, „lepszych” uciekło, on pozostał. Chrzci dzieci, spowiada, sprawuje Eucharystię. Tytuł Moc i chwała wskazuje, „(...) że chwała kapłaństwa nie bierze się z człowieka, ale z Boga. Chrystus uobecnia się mimo słabości tego księdza i piętna alkoholizmu”.

W mieniu kapłanów ksiądz Winiarski przeprosił za wszystkie słabości kapłanów, dziękując jednocześnie za wszystkie oznaki życzliwości, za modlitwy oraz za wsparcie. Ale prosił także, żeby tymi słabościami się nie zrażać. Prosił, abyśmy „ (…) na kapłaństwo spojrzeli przez Chrystusa, bo jeśli na Chrystusa będziesz patrzył przez kapłaństwo to zrodzi się wątpliwość. Kiedy spojrzysz na kapłaństwo prze Chrystusa odkryjesz, że ten sakrament jest przede wszystkim sakramentem Boga, a dopiero potem sakramentem człowieka. Wiec was prosimy żebyście nas przyjęli takich jacy jesteśmy. I my uczymy się was przyjmować takimi jakimi wy jesteście”.

Wielki Piątek(zdjęcia)

Wielki Piątek – dzień śmierci Chrystusa na krzyżu, za nas, za nasze grzechy, dla naszego zbawienia. Ale zanim przyszła śmierć, był sąd przed Piłatem, było biczowanie, było nałożenie cierniowej korony, były szyderstwa, obelgi i w końcu droga na miejsce śmierci, z ciężkim krzyżem na ramionach.

Tego opisu Męki Pańskiej słuchaliśmy wiele razy – mówił ksiądz Winiarski - ale istnieje niebezpieczeństwo, że będziemy słuchać Pasji w taki sposób, jakby nas to bezpośrednio nie dotyczyło. Jakby to się działo gdzieś daleko i jakby tych wszystkich czynów dokonali jacyś inni ludzie. Tymczasem Pasji trzeba słuchać w taki sposób, jakby te wydarzenia rozgrywały się tu i teraz, z naszym udziałem. Dlatego kaznodzieja pytał: „Czujesz się Judaszem? Kto z nas czuje się Judaszem? (…). A kto czuje się Piotrem, który zapewnia i tak jak bardzo zapewnia, tak bardzo zdradza? (…). Kto czuje się Piotrem? A kto czuje się sędzią niewinnych, tak jak Piłat, nie znając intencji, nie znając prawdy, nie znając tajemnicy osoby? (…). Kto czuje się Piłatem? (…). Czujesz się legionistą rzymskim, który nakłada ciężar na słabszych od siebie? Kto czuje, że nakłada ciężary na innych? (…). A kto czuje się Łotrem? (…). Czujesz się tym który włócznią rani serce Jezusa? (…). A może czujesz się Barabaszem? (…).  Jeżeli nie czujesz się Piłatem, ani Barabaszem, nie jesteś Łotrem, Piotrem, nie jesteś legionistą, który nakłada krzyż na ramiona Jezusa, to kim jesteś na tej drodze krzyżowej? A może cię tam w ogóle nie ma?” .

Kiedy padały te pytania, w kościele panowała cisza. Ludzie ukradkiem zerkali na sąsiada, sąsiadkę, ciekawi, kto poniósł rękę. Przy każdym z tych pytań, rękę ponosił kaznodzieja i ci nieliczni mający odwagę przyznać się, że są ludźmi grzesznymi, że są ludźmi, którzy brali udział w Męce Chrystusa. A ja? Czy podniosłem rękę choć jeden raz? Nie. Siedziałem blisko ołtarza, zerkałem na zgromadzenie ciekawy, kto podniósł rękę, ale swojej nie podniosłem. Zabrakło odwagi? Tak, zabrakło odwagi, choć w sercu wiedziałem, że jestem Judaszem, że jestem zapierającym się Piotrem, sądzącym Piłatem, Łotrem, legionistą przebijającym bok Chrystusa, że jestem Barabaszem. I że często nie ma mnie wcale na tej drodze krzyżowej. Jestem nieobecny, zamknięty w świecie swoich spraw i myśli.

Temat rąk, podniesionych lub nie, powrócił ponownie. Wczoraj, w Wielki Czwartek, chodziło o ręce Apostołów siedzących przy stole podczas Ostatniej Wieczerzy. Dzisiaj, w Wielki Piątek, powraca temat rąk, ale nie chodzi już o ręce Apostołów, ale o nasze. Tylko nieliczni podnieśli rękę, kiedy padały pytania, czy jesteśmy Judaszem, Piotrem, Piłatem, Łotrem, legionistą. I co dziwne, tylko kobiety podniosły rękę. A gdzie są ręce mężczyzn, ojców, synów, mężów? Gdzie są nasze ręce? Ręce w kieszeni, albo ręce umoczone. Ręce nieobecne, ręce gdzie indziej. Gdzie są twoje ręce? – pytał ksiądz kapelan. „Tajemnica ludzkich rąk. Popatrz na linie papilarne. W tylu miejscach zostawiłeś odciski swoich palców. Być może na cudzym ciele, na tylu pieniądzach, tyle rzeczy przechodzi przez twoje ręce, a może nie tylko rzeczy. Tajemnica rąk. Popatrz kiedyś na swoje ręce. Tam jest linia życia. Nawet najdłuższa kiedyś się urywa i kończy. Odciski palców. Gdzieś zostawiasz swój ślad?”

Idziemy do kościoła, słuchamy Męki Pańskiej, ale gdzie jesteśmy na tej krzyżowej drodze Chrystusa? Może nie ma nas tam wcale, tylko słuchamy tego opisu. A może nawet nie słuchamy za dobrze, ponieważ myśli krążą wokół zakupów, pracy, naprawy samochodu etc. Nas nie ma na tej drodze krzyżowej. A może jesteśmy, ale skupiamy się tylko na naszych uczuciach, czyli tak naprawdę na nas. Wzruszymy się, może nawet zapłaczemy, ale te uczucia zostawiamy w kościele, gdzieś za nami, zamknięte w kościelnych ławkach. Potem wracamy do domu i robimy swoje. Robimy swoje w akademiku, w koszarach, w mieszkaniu, w miejscu pracy, na ulicy, na plebanii, na drodze, w szpitalu. A Męka Chrystusa zostaje w kościele, zapisana tylko na kartach Ewangelii. Zostaje daleko, daleko od nas. Kim jesteśmy w tej Pasji?

Być może nie chcemy zabrać Pasji do swoich domów, miejsc pracy, ponieważ musielibyśmy się przyznać, że nie jesteśmy tak dobrzy jak nam się wydaje. Musielibyśmy przed samym sobą przyznać, że jesteśmy Judaszami, którzy zdradzają, że jesteśmy Piłatami, którzy z wielką łatwością wydają sądy o innych, że jesteśmy Łotrami, którzy marnują swoje życie i dopiero u jego kresu zaczynają rozmowę z Bogiem, że jesteśmy Barabaszami którzy chcą wymierzać sprawiedliwość siłą, że jesteśmy legionistami, którzy słowem, jak włócznią, przebiją serca najbliższych. Musielibyśmy przyznać, że jesteśmy przestępcami w oczach Boga. Wolimy więc słuchać Pasji, ale myślami być daleko. Wolimy wzruszyć się w kościele i to wzruszenie tam pozostawić. Przestępcy są gdzie indziej, ale to na pewno nie my.

Kilkaset lat wcześniej przed Pasją, Mojżesz stojąc przed gorejącym krzewem, pytał tajemniczy głos «Kim jesteś?» I usłyszał «Jestem Jahwe, ja jestem». Kilkaset lat później, w Ogrójcu, Chrystus stojąc przed tymi, którzy przyszli go aresztować, też mówi «Ja jestem».

„A zatem jeżeli Jezus mówi w Ogrójcu «Ja jestem» to co stwierdza? Przed wami jest Bóg. Dlatego padli na twarz. Kim jesteś w obliczu Tego który jest, i który był i który przychodzi? Kim jesteś wobec cierpiącego sługi Jahwe, zmiażdżonego cierpieniem który oręduje za przestępcami? Tak mówi Izajasz, tak się kończyło pierwsze czytanie, że on poniósł grzechy wielu i oręduje za przestępcami. Dlaczego boisz się uznać że jesteś przestępcą w oczach Boga? Nie w ludzkim rozumieniu, nie według ludzkiego prawa, ale w oczach Boga. Tutaj wszyscy są przestępcami, a On za nami oręduje «przebacz im, bo nie wiedzą co czynią».”

Wielka Sobota(zdjęcia)

Wieczorna liturgia Wielkiej Soboty kończy Triduum Paschalne. Radosne Alleluja zwiastuje nam Zmartwychwstanie Pana Jezusa, oznajmia zwycięstwo nad śmiercią. Zmartwychwstanie Chrystusa wieńczy dzieło odkupienia człowieka. Ale cała historia zbawienia jest o wiele dłuższa. Ksiądz kapelan mówił: „Gdyby to przedstawić w formie doby, to człowiek pojawił się pięć minut przed północą. A Chrystus pięć sekund przed północą. Ogromna większość historii dzieje się bez człowieka”.

Rabini żydowscy mówią, że w dziejach świata są cztery najważniejsze noce. Pierwsza noc była nocą stworzenia, kiedy Bóg wyprowadza wszystko z chaosu, stwarza niebo, ziemię, wszystkie rośliny i zwierzęta. Na końcu całego aktu stworzenia pojawia się człowiek, który jest najdoskonalszym z Bożych stworzeń. Stanowi niejako podsumowanie  procesu stwarzania, zwieńczenie aktu Bożej miłości. Jest powołany na obraz i podobieństwo Stworzyciela.

Druga noc jest nocą wiary Abrahama. Abraham, który do późnej starości nie miał potomstwa, otrzymuje od Boga niezwykły prezent, syna, Izaaka. Ale Bóg wystawia Abrahama na wielką próbę, nakazując mu, aby ten złożył swojego syna w ofierze. Abraham zostaje postawiony miedzy Bogiem, a swoim synem. Ma wybierać: albo Bóg, albo syn. „To jest noc próby wiary człowieka. Kto będzie dla niego ważniejszy, czy Bóg który to wszystko dał, czy ten prezent który Abraham otrzymał?” I znów Bóg zaskakuje człowieka. Nie tylko nie zabiera syna Abrahamowi, ale obiecuje mu liczne potomstwo, «tak liczne, jak gwiazdy na niebie». Ta obietnica jest powołaniem do życia całego narodu, Izraela.

Trzecia noc jest nocą wolności, nocą wyjścia z Egiptu. Bóg powołuje jednego człowieka, Mojżesza i posyła go do niewolników, aby wyprowadził ich z niewoli. Zadanie, jakie Bóg postawił Mojżeszowi, po ludzku jest nie do wykonania. Na przeszkodzie stoi Egipt oraz sami Izraelici. Egipt jest najpotężniejszym państwem świata, jest mocarstwem. Dlatego Izrael nie ma najmniejszych szans na wyjście z Egiptu, na odzyskanie wolności. Zdają sobie z tego sprawę także sami Izraelici, pośród których zdania są podzielone. Są tacy, którzy uwierzyli Mojżeszowi. Są też tacy którzy pomimo niewoli, jakoś się urządzili, ustawili w życiu i boją się zaryzykować. I w końcu są również tacy, którzy wierzą, ale nie zamierzają robić z tego żadnego użytku.

Wtedy w historię człowieka, całego narodu, znów wkracza Bóg. Najpierw zsyła na Egipt plagi, które niszczą kraj, dziesiątkują ludzi i zwierzęta. Ale faraon jest uparty, wiec Bóg posyła Anioła Śmierci, który zabija każde pierworodne stworzenie w ziemi egipskiej. Umiera również pierworodny syn faraona. W ciągu jednej nocy, Izrael odzyskuje wolność i wychodzi z ziemi egipskiej. Jedna noc i marzenia całych pokoleń stają się rzeczywistością. Ale nie wszyscy wyszli z Egiptu – podkreśla ksiądz Winiarski. „Byli tacy którzy zostali i umarli w niewoli. I byli tacy, którzy zostali na pustyni i nie weszli do ziemi obiecanej. I każdy z nas jest dzisiaj zaproszony, żeby odkryć własny Egipt i własnego faraona i własną niewolę. Ale jest również zaproszony, żeby odkrywać własnego Mojżesza, własne drogi wyjścia. (…) i już nigdy ta niewola się nie powtórzyła. Przyszły inne niewole, ale tamta niewola się nie powtórzyła. Do Egiptu już nigdy nie wrócili.”

Czwarta noc ma być nocą przyjścia Mesjasza. Żydzi spożywając Paschę upamiętniającą wyjście z Egiptu, czekają na tę czwartą noc, na przyjście Mesjasza. W rytuale Uczty Paschalnej spożywanej przez Izraelitów - mówił ksiądz kapelan - było miejsce na katechezę dla dzieci i dzieci odgrywały jakby różne typy zachowań ludzkich. Było dziecko, które odgrywało rolę znudzonego człowieka, którego to wszystko jakby nie obchodzi i nie dotyczy. Ten człowiek symbolizuje człowieka, który nie ma wiary, który żyje we własnym świecie stworzonym przez siebie samego i swój rozum. Było także dziecko, które udawało człowieka ciekawego, który przychodząc z zewnątrz dopytuje się o symbolikę światła, umycia nóg, symbolikę spożywanych potraw. I temu dziecku ojciec, głowa rodziny, opowiadał historię wyjścia z niewoli egipskiej i wędrówki do ziemi obiecanej. Było też trzecie dziecko, które odgrywało rolę człowieka, który chce wyjść, opuścić zgromadzenie. Dlatego podczas Uczy Paschalnej drzwi były otwarte, „(…) tak jak teraz w świątyni. Wszystkie liturgie są sprawowane przy drzwiach otwartych, żeby człowiek nie czuł się przymuszony, żeby czuł to zaproszenie, ale nie przymus. Do dziś celebrują te Uczty Paschalne w nadziei, że Mesjasz przyjdzie. My możemy czekać tylko na Jego powrót, na Paruzję. Dla nas On już przyszedł. Jest obecny w tajemnicy Kościoła, (…) w tajemnicy Eucharystii.”.

W dzisiejszej Ewangelii najczęstszym słowem jest słowo grób. Dlaczego grób? Ponieważ grób jest miejscem niechcianym przez człowieka. Pomimo tego wszyscy przejdziemy przez tajemnicę grobu i dlatego właśnie tam dokonało się to, co najważniejsze w naszej wierze, zwycięstwo nad śmiercią. „Chrystus przyszedł pokonać tylko jeden problem, pokonać śmierć. Inne problemy zostawia do rozwiązania nam. (…) Dla wielu w Wielki Piątek problem Jezusa z Nazaretu się skończył, a potem okazało się, że ten problem dopiero się zaczął. (…) Ludzie jeszcze raz, na nowo, musieli odnieść się do Chrystusa. (…) Odnieśli się do Niego kiedy nauczał, kiedy uzdrawiał, kiedy dokonywał cudów, odnieśli się, kiedy był sądzony, kiedy umierał na krzyżu, a potem ci sami ludzie musieli się odnieść na nowo jeszcze raz, kiedy zmartwychwstał. I to jest doświadczenie przed każdym z nas, odnieść się do Jezusa Chrystusa jeszcze raz. On już nie jest udręczony, On jest zmartwychwstały.”

waw


Rekolekcje Adwentowe A.D. 2009

Tegoroczne rekolekcje adwentowe w naszej parafii prowadził ks. prof. Stanisław Wypych. Rekolekcjonista swoje nauki oparł o cztery tematy zaczerpnięte ze Starego Testamentu. Dzień pierwszy poświecił prorokom Starego Przymierza, dzień drugi Janowi Chrzcicielowi, dzień trzeci kapłanom Starego Testamentu i dzień czwarty stworzeniu Adama i Ewy oraz problematyce rodziny.

Dlaczego Stary Testament i taka tematyka nauk rekolekcyjnych, pozornie niezwiązana z okresem adwentu? Przede wszystkim dlatego, że Stary Testament, jako okres historyczny obejmujący czas od stworzenia świata do narodzenia Pana Jezusa, jest czasem w którym Bóg przygotowywał swój lud na przyjście Zbawiciela. Można więc nazwać okres Starego Testamentu czasem adwentu, czyli czasem oczekiwania. Poza tym postaci Starego Testamentu, prorocy, kapłani, Jan Chrzciciel, powołani zostali do przygotowania ludu na przyjście Zbawiciela, na spotkanie Boga. Powołanie tych postaci jest zbieżne z naszym powołaniem, które w swojej najgłębszej warstwie jest także przygotowaniem do spotkania z Bogiem, do przyjęcia Jezusa Chrystusa w swoim sercu.

Jak już wspomniałem, pierwszy dzień rekolekcji poświęcony był prorokom Starego Testamentu. Prorocy byli ludźmi których Bóg powołał i posłał do spełnienia określonego zadania. Ich bieżącym zadaniem było pilnowanie Izraela, aby nie zbaczał z Bożych dróg, nauczając, piętnując, broniąc przed zepsuciem. W szerszej perspektywie nauczanie proroków było przygotowaniem ludzi na przyjście Jezusa Chrystusa.

Prorocy okres oczekiwania na narodzenie Zbawiciela nazywali okresem ciemności, oczekiwania na światło Zbawiciela, dlatego nawiązując do tamtego okresu, w adwencie, kiedy jest jeszcze ciemno udajemy się do kościoła na poranne msze św. zwane roratami - przypominał rekolekcjonista. Na te poranne Msze Św. przynosimy ze sobą świecie, żeby pokazać, że jest już światło, Jezus Chrystus, który rozprasza mroki ciemności tego świata, a także mroki naszego życia.

Czas adwentu to także wspomnienie paruzji, czyli powtórnego przyjścia Chrystusa w chwale przy końcu świata. Jesteśmy umieszczeni w nawiasach historii, pomiędzy narodzeniem Jezusa Chrystusa dwa tysiące lat temu, a ponownym Jego przyjściem pod koniec czasów. Dlatego z jednej strony czas adwentu jest czasem oczekiwania na Święta Bożego Narodzenia będące pamiątką przyjścia na świat Chrystusa, ale z drugiej strony jest też lub być powinien przegotowaniem serc i dusz na powtórne przyjście Zbawiciela w chwale, na końcu świata. Dlatego właśnie Kościół w adwencie przypomina, że świat nie kończy się na tej doczesnej historii, na ciemnościach w których często znajduje się człowiek, ale przypomina nam, żeby patrzeć w przyszłość i mówi, że kiedyś zapanuje ostatecznie Chrystusa. W tym kontekście głębszego wymiaru nabiera również nasze życie, które staje się pielgrzymowaniem do ściśle określonego celu, jakim jest spotkanie z Bogiem i Jego Matką w innym wymiarze. Kształt mojej wieczności  - przypomina rekolekcjonista - zależy od tego co ja teraz robię, co mówię, co myślę.

Drugi dzień adwentowych rekolekcji poświęcony był osobie Jana Chrzciciela – ostatniego proroka Starego Testamentu. Św. Jan Chrzciciel przygotowywał grunt pod naukę Jezusa Chrystusa, wzywając do nawrócenia i poprawy.

Nauka Jan Chrzciciela jest aktualna także i dzisiaj i nie straciła nic na swojej aktualności. Janowe wezwanie „przygotujcie drogę Panu” kontynuuje dzisiaj Kościół poprzez swoich misjonarzy, którzy niosą światło wiary na wszystkich kontynentach. Jednakże nauka Jana Chrzciciela jest dziś szczególnie potrzebna zlaicyzowanej Europie, która odeszła od Boga i zapomniała o swoich chrześcijańskich korzeniach. Pośród licznych grzechów współczesnego świata omówione zostały cztery główne, charakterystyczne szczególnie dla cywilizacji zachodniej: zatracenie poczucia grzechu, skrajny materializm, bałwochwalczy kult wolności oraz sumienie autonomiczne, które chce decydować o tym co jest dobre i złe. Dlatego tak ważna jest reewangelizacja Europy nazywaną także nową ewangelizacją.

Warto pamiętać także o tym, iż nauka Jana Chrzciciela wzywająca do nawrócenia, niesie ze sobą także prawdę o Bożym Miłosierdziu, które współczesny człowiek może odnaleźć w sakramencie pokuty będącym dialogiem pomiędzy grzesznym człowiekiem i kochającym Ojcem.

Trzeci dzień adwentowych rekolekcji poświecony był kapłanom i kapłaństwu. Tematyka związana z kapłanami i kapłaństwem jest szczególnie aktualna ze względu na trwający właśnie Rok Kapłański ogłoszony przez papieża Benedykta XVI. Ojciec Święty ogłaszając Rok Kapłański pragnął zwrócić naszą uwagę na posługę kapłańską i na godność kapłana płynącą od samego Chrystusa.

Oprócz proroków, którzy zostali wybrani przez Boga do głoszenia Jego przesłania i opiekowania się Narodem Wybranym, Bóg powoływał także kapłanów którzy opiekowali się Izraelem i składali ofiary za grzechy. Jednakże posługa starotestamentalnych kapłanów nie była pełna. Pełną godność kapłaństwa ukazał dopiero Chrystus, składając Bogu ofiarę na krzyżu za nasze grzechy. Św. Paweł pisał, że w Starym Przymierzu kapłani codziennie składali te same ofiary, które żadną miara nie mogły zgładzić grzechów. Dopiero Chrystus poprzez jedną ofiarę zgładził wszystkie grzechy i jedną ofiarą zastąpił wszystkie inne. Ofiara Chrystusa była ofiarą przebłagalną, błagalną i ofiarą uwielbienia. Ktoś może zapytać, dlaczego ofiara Chrystusa ma taka ogromną wartość? Rekolekcjonista odpowiada, że jeżeli istotą kapłaństwa jest być pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem, to kapłan powinien być ściśle zjednoczony z Bogiem i człowiekiem. I tylko Chrystus jest ściśle zjednoczony z Bogiem i z człowiekiem zarazem, ponieważ łączy w sobie naturę boską i ludzką. Współcześni kapłani, powołani przez Boga, zastępują Chrystusa tutaj na ziemi. Dlatego często o kapłanach mówi się alter Christus, drugi Chrystus, ponieważ są oczami, uszami i ustami samego Chrystusa, sprawując święte sakramenty. Godność którą kapłani otrzymali od Chrystusa, jest tak wielka, że – jak pisze Benedykt XVI – sam kapłan pojmie się w pełni dopiero po śmierci. Ale kapłani nie biorą się z nikąd. Nie są też pozbawieni wad i ludzkich słabości. Dlatego tak ważna jest modlitwa o nowe powołania i o świętość kapłanów.

Również świeccy wierni są powołani do składania Bogu ofiar. A mogą nimi być: modlitwa, działalność dobroczynna, jałmużna, cierpienie a także męczeństwo. Te wszystkie ofiary są miłego Bogu w sposób szczególny przez Jezusa Chrystusa. Dlatego przychodząc na Eucharystię powinniśmy ofiarować swoje ofiary, swoje smutki, cierpienia i troski dnia codziennego, jednocząc je z ofiarą Chrystusa. Wtedy nasze ofiary nabierają szczególnego znaczenia.

Ostatni dzień rekolekcji adwentowych poświęcony był stworzeniu Adama i Ewy oraz problematyce rodziny. Temat rodziny jest szczególnie ważny w kontekście mnożących się ataków na chrześcijański model rodziny, rozumiany jako związek kobiety i mężczyzny. Dlatego też rekolekcjonista nawiązał do Księgi Rodzaju i do opisu stworzenia Adama i Ewy. W opisie tym odnajdujemy Boży zamysł rodziny złożonej właśnie z kobiety i mężczyzny, jako równych sobie w godności. Tymczasem dzisiejszy świat pragnie zrównać z rodziną związki nieformalne, uznać jako małżeństwo związki homoseksualne. Promuje się rozwiązłość seksualną, swobodny dostęp do aborcji, postuluje się metodę in vitro jako odpowiedź na problem bezdzietności małżeństw zapominając, że przy poczęciu jednego dziecka metoda in vitro zabija się tysiące wcześniej zamrożonych zarodków, a więc poczętych już dzieci. Problem ludzi starych i obowiązek opieki nad nimi próbuje się rozwiązać postulując eutanazję „pod płaszczykiem” skrócenia cierpień. Wszystkie te „innowacyjne” pomysły uderzają w zamysł Boga dotyczący rodziny i wpisany w prawo naturalne. Ten zamysł Boga związany z rodziną podkreślił Chrystus wynosząc związek kobiety i mężczyzny do rangi sakramentu i nauczając, żeby człowiek nie rozdzielał tego, co Bóg złączył.

Rodzina jest najważniejszym środowiskiem, domowym kościołem. To w rodzinie rodzą się dzieci, wzrastają i kształtuje się nowe pokolenie. Dlatego rodziny nie może zastąpić ani państwo, ani szkoła, ani Kościół. Wszystkie te instytucje mogą tylko wspomagać rodzinę w jej podstawowych funkcjach, ale nie mogą rodziny wyręczyć. Istotnym elementem trwałości rodziny jest moc pochodząca od Boga, a tę otrzymuje się min. przez modlitwę i uczestnictwo w Eucharystii. Bez domowej modlitwy i Mszy św. rodzina nie będzie w stanie oprzeć zagrożeniom jakie na nią czyhają.

Rekolekcje to czas refleksji, odnowy, rachunku sumienia oraz stawiania ważnych pytań, istotnych dla życia i zbawienia człowieka. Dlatego ksiądz rekolekcjonista przypomniał słowa Jan Pawła II zawarte w encyklice Wiara i rozum:  „Wezwanie «poznaj samego siebie», wyryte na architrawie świątyni w Delfach, stanowi świadectwo fundamentalnej prawdy, którą winien uznawać za najwyższą zasadę każdy człowiek, określając się pośród całego stworzenia właśnie jako «człowiek», czyli ten, kto «zna samego siebie».” Od odpowiedzi na to pytanie postawione przez Jana Pawła II zależy, jaki kierunek człowiek powinien nadać własnemu życiu. Miejmy nadzieję, że te rekolekcje były pomocne w stawianiu ważnych pytań i formułowaniu na nie odpowiedzi.

waw
Zdjęcia dostępne są w galerii zdjęć... więcej
Rekolekcje Wielkopostne A.D. 2009

W dniach 22-25 marca rekolekcje w naszej parafii prowadził O. Antoni Dudek z Prudnika. Kapłan o niezwykłej osobowości, który już pierwszego dnia poprzez długie, ale interesujące konferencje zjednał sobie wszystkich parafian. Jego spontaniczność i otwartość przyprowadziła do kościoła wielu wiernych. Opowiadał o swojej przyjaźni z Jezusem. Dawał świadectwo ze swojego życia, mówiąc o tym co Go w życiu bolało, oddalało od Zbawiciela a co do Niego prowadziło. (zdjęcia w galerii)

Na długo to spotkanie z O. Antonim zapamiętają dzieci. Rekolekcjonista przez kolejne dni głoszenia nauk w sposób niezwykle interesujący opowiadał o Panu Bogu. Dzieci z wielką uwagą słuchały nauk. Zakonnik przez różne przykłady, opowieści czy też scenki, które odgrywały dzieci przygotowywał najmłodszych na Święta Wielkanocne. Dodatkowo dzieci podczas rekolekcji uczestniczyły w Międzynarodowych Warsztatach Gospel 2009. Były to zajęcia prowadzone w „Domu Chemika” przez instruktorów muzyki Gospel. Dzięki nim dzieci mogły śpiewem chwalić Boga, nawet po angielsku. Warsztaty zakończyły się koncertem dzieci. Dzień wcześniej w kościele parafialnym odbył się Wieczór Uwielbienia Boga muzyką Gospel (zdjęcia w galerii).

Również młodzież bardzo miło będzie wspominać spotkania z Ojcem Antonim, który opowiadał o Jezusie ich językiem. Odgrywał z nimi scenki, w których Zbawiciel okazywał miłość wszystkim Jego słuchaczom. Dodatkowo za inicjatywą młodych dwa spotkania z Rekolekcjonistą były poprzedzone przedstawieniami. Pierwsze „Zachowaj trzeźwy umysł” przygotowane przez grupę teatralną „Dramatrip” ukazywało młodzieży ich rówieśników, którzy prowadzili konsumpcyjny styl życia. Szybko jednak takie niemoralne życie prowadziło młodego człowieka do zguby. Na końcu młodzi aktorzy postawili swoim rówieśnikom pytanie: czy warto? Drugie przedstawienie to inscenizacja drogi krzyżowej w wykonaniu młodzieży oazowej działającej przy parafii. Celem tej inscenizacji było ukazanie problemów młodych ludzi w perspektywie Chrystusowego krzyża.

Rekolekcje kończyły się 25 marca w Uroczystość Zwiastowania Pańskiego. Był to dzień, który podsumowywał nasze duchowe ćwiczenia. Był okazją do tego by tak jak Maryja powiedzieć Bogu „fiat”.


Rekolekcje Adwentowe A.D. 2008

W naszej parafii rekolekcje adwentowe odbyły się w dniach 6-8.12.2008 r. Rekolekcje prowadził ks. dr Kazimierz Półtorak wykładowca Wyższego Seminarium Duchownego w Szczecinie, który swoje rozważania skupił wokół problematyki prawdy, wiary oraz zaufania prowadzącego do nadziei. Taki układ problematyki nie jest przypadkowy.

Pierwszy dzień rekolekcji poświęcony był zagadnieniu prawdy. Każde ludzkie poznanie bierze swój początek z zewnątrz. Poznajemy to, co znajduje się w otaczającym nas świecie, poznajemy rzeczy, ludzi, przyrodę itd. Ten schemat poznania i prawdy obowiązuje także w relacji człowiek – Bóg. Bóg dał się poznać przez narodziny Jezusa, przez Jego życie a przede wszystkim przez trzy lata nauczania oraz mękę i śmierć na krzyżu. Ale Bóg daje się poznać człowiekowi także dzisiaj, w modlitwie, w sakramencie pokuty, czy też w zwyczajnych ludzkich gestach. Poznanie Boga, odkrycie go w naszej codzienności, prowadzi do prawdy o Nim, że Bóg jest miłością.

Każda miłość, także miłość Boża, domaga się odwzajemnienia. To odwzajemnienie może dokonywać się na różne sposoby: w spełnianiu naszych zwykłych obowiązków matki, żony, męża, ojca, ucznia, studenta, pracownika, księdza itd., ale formą odwzajemnienia miłości Bogu jest także czas oczekiwania na Boże Narodzenie, czyli dobrze przeżyty czas adwentu. Od sposobu oczekiwania na przyjście Chrystusa  - mówił rekolekcjonista – zależy – jakoś i radość życia. Dzisiejszy skomercjalizowany świat, pełen światełek i kolorowych wystaw zgubił Boga, zapodział Go w pogoni za prezentami, w gonitwie z koszykiem po sklepowych alejkach. Jeżeli nie zgubimy Boga ale będziemy potrafili go odnaleźć na naszej prywatnej z Nim rozmowie, w kościele, w drugim człowieku, w zwykłych drobnych uczynkach, nie zrobimy nic innego jak tylko odwzajemnimy miłość Bogu, a tym samym znajdziemy Boga który jest źródłem Miłości i Prawdy.

Drugi dzień rekolekcji poświęcony był tematyce wiary. W poprzednim dniu rekolekcji omawiane było zagadnienie Prawdy, która ostatecznie prowadzi nas do miłości Ojca. Ale miłość wymaga pielęgnacji.

Pielęgnujemy ludzką miłość w czułych słowach, w miłych gestach w uśmiechu na co dzień, a przede wszystkim w spotkaniu, w byciu dla drugiego. Podobnie jest w relacji miłości ja – Bóg. Nie można mówić o miłości do Boga bez spotkania z Nim. Ważne jest także pytanie o jakoś tej wiary tzn. o jakoś mojego spotkania z Bogiem.

Rekolekcjonista podkreślał, iż współczesny świat proponuje, zwłaszcza młodym ludziom, inne drogi zbawienia, inne możliwości spotkań. Na spotkanie Boga często człowiek nie ma już czasu. A nawet jeżeli ma to jakość spotkania jest mierna. Dlatego kaznodzieja wspomniał iż nasza religia przypomina religię lądowania. Przy okazji sakramentu chrztu, komunii, bierzmowania, małżeństwa następuje ogromna ekscytacja, a nasza wiara jest wtedy jak startujący samolot. Po czym przychodzi szara codzienność, zwykłe ludzkie doświadczenia, kłopoty i  nasza wiara zaczyna przypominać samolot podchodzący do lądowania. Jakość spotkania z Bogiem drastycznie spada, a nasza wiara staje się wiarą pozorów.           

Próbując uwypuklić problem jakości naszej wiary rekolekcjonista przypomniał, że dzisiejszy świat sprzedaje ludziom pigułki które mają nam rzekomo ugasić pragnienie szczęścia tkwiące w człowieku. I człowiek kupuje takie pigułki, skuszony perspektywą łatwego i dostatniego życia bez oglądania się na jakiekolwiek moralne standardy i bez oglądania się na Boga. Tymczasem powinniśmy czerpać ze źródła, którym jest Jezus Chrystus. Tylko u źródła człowiek może spotkać Boga i tylko czerpiąc ze źródła relacja z Bogiem będzie żywa.

Ostatni dzień rekolekcji poświęcony był tematyce zaufania i nadziei, które wpisują się w całą dotychczasową problematykę rekolekcji, ponieważ zaufanie prowadzące do nadziei jest wynikiem spotkania w życiu Boga i silnej wiary. Tak się dobrze złożyło, że tematyka zaufania Bogu poruszona była w Święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny, która jest przykładem bezgranicznego zaufania i nadziei złożonej w Bogu.

Każdy z nas musi odnaleźć swojego Chrystusa, nie tego z kościoła, ale swojego, bliskiego naszemu sercu. Nie trzeba trzęsienia ziemi, nie potrzeba żadnego kataklizmu, nie trzeba sytuacji granicznych, aby spotkać Boga. Spotkanie Boga zawsze wymusza na nas podjęcie jakiejś decyzji. Możemy spotkać Boga i przejść obok Niego obojętnie. Możemy także zaufać Bogu bezgranicznie, tak jak Maryja. Nie da się jednak złożyć nadziei w Chrystusie, jeżeli najpierw nie pozwolimy Mu na narodziny w naszym sercu, jeżeli najpierw nie odkryjemy swojego Chrystusa ponieważ do nieba idzie się nie przez własną doskonałość ale przez pokorę i wiarę w moc Jezusa.

Trzy dni rekolekcji poświęcone tematyce prawdy, wiary i zaufaniu połączonemu z nadzieją to jakby trzy etapy drogi, którą musimy przejść, żeby nasza relacja z Bogiem była pełna. Prawda o Bogu doprowadzi nas do miłości, która wzmocniona może być tylko przez wiarę. Natomiast wiara w Boga to przede wszystkim nadzieja, zaufanie Mu jak Maryja. Ale na każdym z etapów tej drogi kluczowym elementem jest moment spotkania Boga. Inaczej mówiąc, każdy z nas musi mieć swoje własne Boże Narodzenie, czyli pozwolić Bogu narodzić się w sercu. Bez Bożego Narodzenia nie będzie zmartwychwstania, a bez zmartwychwstania nasze ludzkie krzyże przygniotą nas.

Zdjęcia dostępne są w galerii zdjęć... więcej


Rekolekcje adwentowe 2007

W dniach 6-8 grudnia 2007 r. w naszej parafii odbywały się rekolekcje adwentowe. Prowadził je ks. dr Grzegorz Wojciechowski – doktor prawa kanonicznego, notariusz Sądu Metropolitalnego.

Przez trzy dni głosił w naszym kościele homilie, konferencje, których tematem przewodnim były słowa zaczerpnięte z Programu Duszpasterskiego przygotowanego przez Konferencję Episkopatu Polski na nowy rok liturgiczny : „Być uczniem Chrystusa w rodzinie”.

Ksiądz Rekolekcjonista podkreślał, że każdy z nas jest powołany do tego by iść przez życie za Chrystusem. Szczególnie teraz kiedy odrzucane są wszelkie wartości, prawo zaczyna przeszkadzać w życiu a rodzina jest jedynie wspólnotą na papierze. Dlatego szczególnie ważne jest dawanie świadectwa z miłości do Chrystusa zarówno w rodzinie jak i pracy. W rozwijaniu i pogłębianiu tej miłości do Boga ma nam pomagać Maryja, którą wspominaliśmy ostatniego dnia rekolekcji w: Uroczystość Niepokalanego Poczęcia N.M.P. Ona przez swoją cichość, pokorę i wiarę była gotowa dawać świadectwo miłości do Boga. Przez całe Jej życie realizowały się słowa usłyszane podczas czytania Ewangelii ostatniego dnia: „Oto ja Służebnica Pańska”. Te słowa są zachętą dla nas by przez całe życie pełnić wolę Boga zarówno w rodzinie jak i w pracy.

Zdjęcia dostępne są w galerii zdjęć... więcej

Kalendarz liturgiczny

Modlitwy

Katechezy sakramentalne

- Chrzest

- Bierzmowanie

- Eucharystia

- Pokuta

- Namaszczenie Chorych

- Małżeństwo

Liturgiczna Służba Ołtarza

Budowa kościoła

Wspólnota Puławska



Strona istnieje od: 15.10.2006
Stronę wykonał: Tomasz Sajnóg Kontakt ze mną